wishlist: DRESSALE




Tak moi drodzy, kobiety robią listy... Dość często i może to dla większości jest to zabawne, ale tak jest. Myślę, że najczęstszą listą jaką sporządzamy jest lista planowanych zakupów... zwłaszcza spożywczych. Gdy idziemy do marketu, zapisujemy wszystko co mamy zamiar kupić, aby czegoś nie zapomnieć. Przynajmniej zawsze tak było. Wydaje mi się, że dzisiaj sporządzamy listę, aby ograniczyć niepotrzebne wydatki. Weźmy pod uwagę hipotetyczną sytuację... Pan i Pani Kowalska z kilkuletnim małym Kowalskim idą do sklepu, tradycyjnie w niedzielę lub sobotę, nie posiadają owej listy. Godzinami błąkają się między marketowymi, pełnymi po brzegi, półkami towarów w celu wzrokowego przypomnienia sobie co mieli "wziąć" i tak po kolejnej godzinie stania w kolejce do kasy i szybkim posiłku w fast food'zie wracają do domu z torbami pełnymi... niepotrzebnych jak się okazuje rzeczy, bo przecież w kuchni stoi kilka pojemników nie zjedzonych płatków, mąki, mleka itp., a nasze dziecko ma już 15 zestawów klocków lego, którymi nie bawi się wcale. Sporo zmarnowanych pieniędzy... Jedzenie ma datę "najlepiej spożyć do", a dziecko szybko zmieni upodobania z lego duplo na lego city... Co by było gdyby ta rodzina zrobiła zakupy z listą? Pewnie sporo produktów nie przyjechałoby z nimi do domu. Ok, ok... co innego wytrwać w swych postanowieniach (czytać z listy), ale czasem warto postawić sobie wyzwanie i nie kupić nic poza tym co planowaliśmy, prawda?

Dobra wracam do wątku głównego... Jak każda kobieta, ja również sporządzam listy. Listy wishlist'y tego co chciałabym mieć w swojej wypchanej po brzegi szafie. Za każdym razem gdy planuję modowe wydatki to (prawie zawsze) pierwsza myśl pada na... kolejną pare butów. Typowe? Fakt! W tym sezonie koniecznie potrzebuję czarnych, pasujących do wszystkiego, ekspandrylów - stawiam na wygodę. Przydałyby się też sportowe buty i mimo, że przez wiele poprzednich miesięcy (o ile nie lat) unikałam sportowych butów na "obcasie", to o dziwo teraz zaczynają mi się podobać. Brakuje mi też bardziej oryginalnego obuwia z ciekawego materiału lub z wycięciami, mogą być te z "gołą kostą", ale nie koniecznie. Chętnie weszłabym w posiadanie sukienki, najlepiej cekinowej noszonej na codzień w połączeniu ze sportowym akcentem. Nie pogardziłabym też pięknym naszyjnikiem czy lakierowanymi oxfordami... Ciekawe czy będę jak Państwo Kowalscy... Cóż, czas pokaże. Jestem kobietą i mogę czasem kupić coś, bo ładne... i mimo, że nie było tego na liście... Prawda, Kochanie? ;D Pozdrawiam!

12 komentarzy:

  1. IDEALNE!
    pozdrawiam serdecznie:*:*
    Ola z Fashiondoll.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Listy to u mnie podstawa, przynajmniej przy zakupach spożywczych. W ubraniowych raczej też, choć tu zdarza mi się kupić coś niezaplanowanego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skąd ja to znam ;) mam dokładnie tak samo ;D spożywczą "listę" dużo łatwiej zrealizować, a co do ubraniowej to zawsze trafi się jakaś ładna rzecz, której akurat na tej liście nie było ;)

      Usuń
  3. czarne epadryle i mi by się przydały! Mam słabość do tych butów ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Koło tych czarnych butów nie przeszłabym obojętnie;-)
    W wolnej chwili zapraszam na

    www.mayoume.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Buty to mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szare adidaski zwróciły moją uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawie :)

    nowy blog http://shockshareandblock.blogspot.com/
    nowy sklep internetowy http://shock.com.pl/
    zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń