zwiedzamy Portugalie cz. 2
Lizbona

Czas na drugi wpis z cyklu Portugalia. Dziś pokażę Wam kilka kadrów z Lizbony i co nie co Wam opowiem o naszych wrażeniach po parodniowym pobycie w tym mieście. Większość miejsc noclegowych w centrum i jego okolicach jest zlokalizowana w starych kamienicach. Mijając codziennie zabytkowe budynki w moim rodzinnym mieście zawsze zastanawiałam się jak to jest mieszkać w takim miejscu. Mogę śmiało powiedzieć, że moje marzenie zostało spełnione, a ciekawość zaspokojona. My zatrzymaliśmy się 2-3 km od ścisłego centrum. Jesteśmy zapalonymi piechurami, więc co to dla nas. W cięższych chwilach i atrakcjach nieco bardziej oddalonych posiłkowaliśmy się metrem. 

Co udało nam się zobaczyć w Lizbonie? Zabytkowy i kultowy tramwaj linii 28, który wspina się każdego dnia po stromych, wąskich uliczkach miasta. Bagatela. Mieliśmy się okazję nawet nim przejechać. Ok, nie będę sobie robić żartów. Wiadomo, że to konieczność podczas pobytu w Lizbonie. Nie jest jednak tak łatwo jak by się mogło wydawać. Wszystko za sprawą kolejek. W sumie to nic nadzwyczajnego w turystycznej miejscowości, do głównych atrakcji zawsze ustawia się cała rzesza spragnionych wrażeń turystów. Szykuję Was tylko psychicznie. W dobrym towarzystwie czas minie Wam szybko. Ja mogę Wam powiedzieć, że zdecydowanie warto. Niepowtarzalna frajda i zwiedzanie piękniejszych zakątków miasta w jednym. Gdybyście do Lizbony przyjechali na krótko, 2-3 dni to jest coś co musicie zrobić. 
Plac Comercio wraz z prowadzącą do niego ulicą Rua Augusta to jedno z bardziej zatłoczonych miejsc w całej Lizbonie. Ulica jest niewątpliwie urokliwa. Idąc od placu Rossio na samym końcu widać zabytkową budowlę oraz rzekę Tag. Z racji tego iż spory tam ruch namawiać Was będą tutaj na zakup pamiątek i zapraszać do restauracji nawet po polsku. Nie wiem co sprawiło, że Pan wiedział, że jesteśmy z Polski. Sandałów i skarpetek nie mieliśmy i nawet w tym czasie rozmowy nie prowadziliśmy... Byliśmy pozytywnie zaskoczeni. Nie jest to jednak mocne nagabywanie. Gdy grzecznie odmówicie nikt nie będzie się Wam uprzykrzał. Parę kroków od placu Comercio można zaznać więcej spokoju i natknąć się na wiele pięknych ulic i kamienic. Polecamy trochę pobłądzić po tej okolicy. 
W drodze na pierwszy punkt widokowy, który sobie upatrzyłam podziwialiśmy piękno katedry Sé de Lisboa. Dwie charakterystyczne wieże wraz z pięknym wejściem, które możecie zobaczyć na zdjęciu powyżej. Niestety nie jestem w stanie zaprezentować Wam jej w całości, ponieważ nasz obiektyw nie był w stanie objąć jej wielkości nawet w połowie. Ach te stałki... Masz rozmazanie tło, ale nie cały widok. Chyba czas na nowy aparat i komplet obiektywów. Wracając do tematu pierwszy z czterech punktów widokowych, które odwiedziliśmy Miradouro de Santa Luzia. To tutaj możecie zobaczyć czerwone dachy lizbońskich budynków i rzekę Tag. Podziwiać w tym miejscu można również panele płytek azulejos, które przedstawiają sceny z historii Lisbony. Miejsce bardzo klimatyczne. Gdy my tak dotarliśmy pan na gitarze przygrywał delikatną melodię, która dodała magii całej scenerii. Było tak pięknie, że nie mieliśmy ochoty iść dalej. 
Drugim punktem widokowym położonym bardzo niedaleko od poprzedniego jest Miradouro das Portas do Sol. Miejsce najczęściej pojawiające się na zdjęciach turystów odwiedzających Lizbone. Miejsce z cudownym widokiem na architekturę Lizbony. Jeżeli ktoś zapytałby mnie na który punkt widokowy powinien się udać gdy nie ma zbyt wiele czasu na zwiedzanie to w pierwszej kolejności wymieniłabym właśnie ten. Portas do Sol pozwoli Wam ujrzeć piękny krajobraz, który warto zobaczyć na własne oczy. My byliśmy zachwyceni.  

Będąc w okolicy tego punktu widokowego koniecznie zajrzyjcie do małej wąskiej uliczki obok. Bardzo urokliwe miejsce. Wspinając się na kolejne punkty widokowe nie jednokrotnie natkniecie się na przejeżdżający tramwaj osławionej linii 28, to jego stała trasa. W okolicy znajdziecie też kamienice ozdobione płytkami ceramicznymi, małe lokalne bary i niewielkie sklepiki. Chce się tamtędy spacerować bez końca. 
Jednym z miejsc, które często mijaliśmy i przez taksówkarza, który pierwszego dnia zawoził nas do naszego hotelu nazwany centrum życia nocnego jest plac Rossio. Czuć tutaj pośpiech i zamęt, ale widok pięknych zabytkowych kamienic rekompensuje wszystko. Zdecydowanie warto zobaczyć. 

Mimo wszystko to właśnie na placu Rossio sugerowałabym zachować największą czujność. To tutaj spotkacie najwięcej "podejrzanych" osób. My spotkaliśmy. Tak jak wspomniałam mieliśmy okazję wielokrotnie tędy przechodzić niemal każdego dnia naszego pobytu. Za każdym razem byliśmy zaczepiani. Nie mówię to o kulturalnym zaproszeniu do pobliskiej restauracji. Mam na myśli pana reklamującego klub dla mężczyzn, innego sprzedającego narkotyki i wielu innych dziwnych osób chcących nawiązać dłuższą konwersację w celu odwrócenia naszej uwagi. Typowe natrętne nagabywanie. Rozumiem taka praca, ale nie czułam się z tym komfortowo. 

W tym akapicie pozwolę sobie wymienić rzeczy na które warto uważać podczas pobytu w Lizbonie. Jest to miejsce chętnie odwiedzane przez turystów z całego świata, a im więcej ludzi tym więcej możliwych problemów. Oprócz wyżej wymienionych nagabywaczy chciałabym Was uwrażliwić na taksówkarzy. Niestety zostaliśmy oszukani i naciągnięci na kilka euro, ale warto być czujnym, aby nie uprzykrzyć sobie wyjazdu. Postanowiliśmy z dworca autobusowego wziąć taksówkę do hotelu w którym mieliśmy się zatrzymać. Odległość 2-3 km. Nie dużo, ale wspinaczka z walizkami po brukowanych, stromych uliczkach Lizbony w temperaturze 25+ nie była zbyt przyjemnym scenariuszem. Zapytaliśmy jednego z taksówkarzy na dworcu jaki będzie koszt przejazdu, pokazując miejsce docelowe wraz z nazwą hotelu na gpsie w telefonie. Pan od razu powiedział, że wie gdzie to jest i wspomniał o sumie około 6-8 euro. Zadowoleni wsiedliśmy do jego auta, ciesząc się, że po kilku godzinnej podróży autokarem za parę minut będziemy mogli odpocząć w hotelu. Po kilku chwilach mój narzeczony zaczął się dziwić, jedziemy nie w tym kierunku. Pan zawiózł nas na plac Rossio i zaczął, że właśnie to miejsce mu pokazywaliśmy. Nazwa naszego hotelu brzmiała podobnie Rosa. Oczywiście udawał głupiego, że źle zrozumiał i że to nasza wina, bo tak mu powiedzieliśmy... Zawrócił i ostatecznie zawiózł nas do hotelu. Oczywiście dokładnie wiedząc gdzie on jest itp. Cena za kurs ostatecznie wyniosła 12 euro. Nie chcieliśmy robić awantury, próbować mu udowodnić celowe wyprowadzenie nas w inne miejsce, bo i jak to udowodnić? Wtedy postanowiliśmy, że nie skorzystamy już ponownie z taksówki w Lizbonie. Wyjeżdżając z miasta zdecydowaliśmy się na dojazd na dworzec metrem, koszt 1,95 euro. Bez problemowy, bez oszustów, tylko trzeba było mieć swoje rzeczy przy sobie tak na wszelki wypadek. 
Większość czasu spacerowaliśmy po uliczkach bez szczególnego celu. Chcieliśmy poznać miasto zobaczyć czy wszędzie jest tak samo. Owszem wszędzie jest tak samo - pięknie. Wąskie uliczki, kamienice, kolorowe elewacje, płytki azulejos, tramwaj przemykający obok, małe klimatyczne restauracje i sympatyczni mieszkańcy.
Po dwóch punktach widokowych mój facet miał już dość, więc odpuściłam mu i zostawiłam dwa... na następny dzień zwiedzania. Nic na to nie poradzę. Uwielbiam widzieć i czuć przestrzeń wokół siebie. Mam wrażenie, że z góry zobaczę więcej i szybciej, bo niemal za jednym zamachem. Trzeci punk widokowy na naszej mapie zwiedzania to Miradouro da Graça z którego roztacza się widok na centrum Lizbony, dzielnicę Graça oraz Alfama oraz rzekę Tag wraz z mostem Ponte 25 de Abril. Trzeba to przyznać robi wrażenie. Podobno jest to miejsce w którym często przebywają zakochani. Doskonale rozumiem dlaczego, ten widok może skraść serce
W drodze na kolejny i właściwie ostatni odwiedzony przez nas punkt widokowy Miradouro de Nossa Senhora do Monte zachwycaliśmy się pięknem okolicznych kamieniczek oraz wąskimi klimatycznymi uliczkami. Szczególnie zachwyciła nas ulica na której końcu widać było rzekę Tag wraz z budynkami po jej drugiej stronie. Po Lizbonie trzeba spacerować, bo często przypadkiem natkniecie się na niesamowite widoki. 
Przed Wami panorama Lizbony z Miradouro de Nossa Senhora do Monte zachwycająca, niezwykła i piękna. Nam to miejsce spodobało się tak bardzo, że przesiedzieliśmy tam pół popołudnia wpatrując się w budynki na horyzoncie i ciesząc się chwilą. Uwielbiam ten widok. Nie przypadkowo jest on jednym z najpopularniejszych punktów widokowych do zwiedzania. My go serdecznie polecamy. Gdybyście nie mieli ochoty wdrapywać się po stromych uliczkach to jest wiele opcji transportowych, które dowiozą Was niemal na sam taras. 
Mój facet umęczony przeze mnie ciągłym bieganiem między Lizbońskimi uliczkami i kolejnymi punktami widokowymi na jedno popołudnie przejął pałeczkę dowodzącego i zabrał nas w inne niezwykłe miejsce. Powiem Wam, że wybrał doskonale. Zobaczyliśmy inne, nowoczesne oblicze Lizbony. Wybraliśmy się do Parku Narodów. Co zrobiło na nas wrażenie? Przed wszystkim niesamowity dworzec Oriente (nie mam go na zdjęciach), mieliśmy okazję wejść na niego aby odprowadzić naszego znajomego i absolutnie nie żałuję, że tam weszliśmy. Wielkie wow! Docelowo chcieliśmy zobaczyć wieżę Vasco da Gama, którą mieliśmy okazję oglądać również nocą - piękna. Przy okazji podziwialiśmy architekturę i pomysłowość artystów. Maszty, żagle potrafią wypełnić przestrzeń miejską w niezwykły sposób. To trzeba zobaczyć na własne oczy. Budynki niczym rufa statku, a wiaty jak żagle. niezwykłe. Do tego wspomniana wieża Vasco da Gama przy której aktualnie stoi hotel. Bajkowy, surrealistyczny, a jednak prawdziwy most Vasco da Gama. W Parku Narodów można zobaczyć też największą halę koncertową w Portugalii Meo Arena. To tylko początek, Park Narodów oferuje mnóstwo atrakcji. Jeżeli będziecie mieli trochę więcej czasu podczas wyjazdu do Lizbony i będziecie mieli ochotę zobaczyć jej inne wcielenie to koniecznie zajrzyjcie do Parku Narodów.  
Wybaczcie zawaliłam Was zdjęciami i mnóstwem tekstu, ale chciałam jak najrzetelniej przekazać Wam choć część tego co widzieliśmy, a mimo, że może Wam się wydawać, że to dużo to tak naprawdę to nadal bardzo niewiele z tego co Lizbona ma nam do zaoferowania.   

Zastanawiacie się czy warto jechać do Lizbony? Odpowiedź jest prosta. Tak! Jest ku temu mnóstwo powodów. Przede wszystkim klimat tego miasta, życzliwość i otwartość jego mieszkańców. Piękna zabytkowa architektura. Kolorowe kamieniczki, często zdobione charakterystycznymi kafelkami azulejos. Wąskie uliczki z rozwieszonym nad waszymi głowami praniem. Zaskakujący układ ulic. Niezapomniane widoki na czerwone dachy z niezliczonej ilości punktów widokowych. Niezwykły Park Narodów. Słońce, plaże i szum fal. Muzyka, kuchnia i artyści. Brzmi zachęcająco? 

Odkąd pierwszy raz zobaczyłam zdjęcia z Lizbony w internecie wiedziałam, że mi się spodoba. Dziś śmiało mogę stwierdzić, że uwielbiam to miasto, skradło moje serce.


Zdjęcia:  1-2 - tramwaj linii 28  |  3-5 - plac Comercio  |  6-7  |  8 - katedra Se de lisboa  |  
|  9-11 - Miradouro de Santa Luzia  |  12 - Miradouro das Portas do Sol  |  
|  13-15 - okolice Miradouro das Portas do Sol  |  16 - przypadkowa uliczka  |  17 - plac Rossio  |  
|  18-19 - przypadkowa uliczka  |  20-2 - Miradouro da Graca  |  22-24 - okolice Miradouro da Graca  |  
|  25-26 - Miradouro de Nossa Senhora do Monte  |  27 - most Vasco da Gama (Park Narodów)  |  
|  28 - wieża Vasco da Gama (Park Narodów)  |


Zdjęcia: Kellys Vision & MikalaFashion | Postprodukcja: MikalaFashion

1 komentarz: